Rok 2025 przyniósł solidne zyski, jednak zmienność nie zniknęła – korekty i niespodzianki przypomniały, że rynek rzadko idzie prostą drogą. Wchodząc w 2026, historia uczy pokory: większość lat przynosi wyniki odbiegające od oczekiwań. Zamiast szukać prognoz, warto skupić się na tym, co działa. Zapraszamy do lektury refleksyjnego podsumowania roku i praktycznych wskazówek na przyszłość.
Inwestowanie na giełdzie to nie jest sprint, a raczej maraton – proces, który trwa lata, a nawet dekady. Jednocześnie wielu z nas próbuje przewidywać, co wydarzy się za kilka miesięcy, czy jak teraz, w nowym roku. Wielu inwestorów sugeruje się prognozami analityków, które zazwyczaj oscylują wokół „bezpiecznych” 10% wzrostu S&P 500. Ale rzeczywistość jest inna: rynek rzadko zachowuje się tak, jak większość oczekuje. Od 1950 roku S&P 500 osiągnął „normalny” zwrot między 5% a 15% tylko w 18% lat kalendarzowych. To oznacza, że w aż 82% przypadków mamy do czynienia z „nienormalnym” rokiem – czyli powinniśmy przyzwyczaić się do niespodzianek.
Wraz z końcem 2025, warto spojrzeć wstecz, by zrozumieć, jak przygotować się na to, co nadejdzie.
Mimo początkowych turbulencji – jak ogłoszenie DeepSeek czy Independence Day – 2025 okazał się kolejnym udanym rokiem dla S&P 500. Indeks zyskał 19% na bazie całkowitego zwrotu, co plasuje go lepiej niż dwie trzecie historycznych lat. To już trzeci z rzędu rok z co najmniej 18% wzrostem. Nie tylko S&P 500 świecił – Nasdaq 100, skupiony na akcjach wzrostowych, zyskał 22,9%, a Russell 2000 (małe spółki) 15,1%, wracając do historycznych maksimów.
Niektóre aktywa naprawdę zaskoczyły. Międzynarodowe akcje (reprezentowane przez ACWX) wzrosły o ponad 33% – najlepszy wynik od 2009 roku i w 94 percentach historycznych zwrotów. Złoto zaś poszybowało o 72,48%, co stawia ten rok w 98 percentach najlepszych zwrotów – taki wynik zdarza się raz na 50 lat. Te przykłady pokazują, jak rynek może nagradzać dywersyfikację, ale też przypominają, że nie wszystko da się przewidzieć.
Inwestorzy kochają wzrosty, ale zapominają, że zmienność to nieodłączna część giełdy. Historycznie, w około 21% lat S&P 500 kończy rok na minusie. W 10% przypadków traci o co najmniej 9%, a czasem – jak w 2022 – nawet bardziej. Nawet w przeciętnym roku, gdy indeks rośnie o 13%, korekta o 10% zdarza się w połowie przypadków. W 2025 S&P 500 zyskał prawie 20%, mimo spadku o 18,7% w kwietniu. To lekcja: giełda często testuje naszą cierpliwość, zanim wróci do wzrostów.
Roczne zwroty z indeksu SP500 od 1927 do 2025

źródło macrotrends.net
Nikt nie jest w stanie dokładnie przewidzieć, jak zachowa się giełda w 2026 roku – ani czy pojawią się nowe obawy związane np. z kosztami rozwoju sztucznej inteligencji, ani jak poradzą sobie wyceny spółek. Próby krótkoterminowych prognoz zazwyczaj kończą się rozczarowaniem.
Natomiast warto skupić się na czymś innym, na tym, co naprawdę działa niezależnie od krótkoterminowych wahań, czyli na konsekwentnym i długoterminowym podejściu.
Najważniejsza zasada?
Inwestuj długoterminowo. Historia rynków kapitałowych jasno pokazuje, że największe szkody inwestorzy wyrządzają sobie sami, wychodząc z rynku w momentach paniki i omijając później dni najsilniejszego odbicia. Te kilka najlepszych sesji w roku często odpowiada za większość długoterminowego zysku.
Dlatego zamiast próbować „łapać dołek” czy „uciekać przed szczytem”, znacznie skuteczniejsza jest prosta, zdyscyplinowana strategia regularnego inwestowania – tzw. dollar cost averaging (DCA). Polega ona na inwestowaniu stałych kwot w regularnych odstępach czasu, bez względu na aktualny poziom cen.
Dzięki temu automatycznie kupujesz więcej jednostek (akcji, funduszy ETF itp.), gdy rynek jest tańszy, i mniej, gdy jest droższy. To podejście nie wymaga codziennego śledzenia notowań ani stresu związanego z decyzjami „kupić czy sprzedać właśnie teraz”. Wystarczy konsekwencja i cierpliwość – a czas zrobi resztę.
Rok 2026 najprawdopodobniej będzie kolejnym „nienormalnym” rokiem – tak jak aż 82% lat w historii S&P 500. Rynek może zaskakiwać wzrostami, korektami czy niespodziewanymi wydarzeniami, ale właśnie na takie sytuacje warto być przygotowanym.